
W poniedziałek o ósmej prowadzi wykład z chemii organicznej dla dwustu pierwszoroczniaków. W południe sprawdza z doktorantką, czemu nowa reakcja daje inny produkt, niż przewidywano. Wieczorem kończy artykuł do międzynarodowego czasopisma. Nauczyciel akademicki w naukach chemicznych łączy dwie role: badacza, który odkrywa nowe związki, materiały i metody analizy, oraz dydaktyka, który uczy studentów myśleć jak chemik. Pracuje na uczelni lub w instytucie, kieruje projektami naukowymi, opiekuje się młodszymi pracownikami i współtworzy programy studiów.

Wystarczy kilka kropli soku z czerwonej kapusty, żeby bezbarwny roztwór zrobił się nagle zielony – i w klasie zapada cisza, a potem padają pytania. Nauczyciel chemii żyje dla takich chwil. Jego zadaniem jest sprawić, by wzory i symbole przestały być szyfrem, a stały się opisem tego, co dzieje się w kuchni, w organizmie i w fabryce. Uczy w szkole podstawowej, liceum lub technikum, pokazuje doświadczenia, pilnuje bezpieczeństwa w pracowni i przygotowuje do matury przyszłych lekarzy, farmaceutów i chemików. To praca dla ludzi z wiedzą, cierpliwością i odrobiną zacięcia showmana.