
Geodeta kojarzy się z kimś, kto stoi przy drodze z instrumentem na statywie. Geodeta zajmujący się urządzaniem terenów rolnych i leśnych więcej czasu spędza jednak nad mapami, w urzędach i na zebraniach z rolnikami niż przy samym pomiarze. To on projektuje, jak podzielić wieś, w której pola są pocięte na dziesiątki wąskich pasków, żeby gospodarstwa stały się wygodniejsze w uprawie. Przygotowuje mapy dla leśników, ewidencjonuje grunty i szacuje ich wartość. Jego praca zmienia krajobraz na pokolenia.

Las wygląda na coś, co rośnie samo – i po części tak jest. Ale żeby w miejscu dzisiejszej uprawy za sto lat szumiał zdrowy drzewostan, a jednocześnie las dawał drewno, chronił wodę i był bezpiecznym miejscem dla ludzi i zwierząt, ktoś musi myśleć o nim w skali dziesięcioleci. Inżynier leśnictwa planuje nasadzenia i cięcia, pilnuje zdrowia drzew, walczy ze szkodnikami i pożarami, nadzoruje firmy pracujące w lesie i rozmawia z myśliwymi, przyrodnikami oraz turystami. To praca w terenie, ale też dużo planowania, przepisów i odpowiedzialności za wspólne dobro.

Część zajęć prowadzi nie w sali, tylko między sosnami: ze studentami mierzy pierśnice drzew, szuka śladów żerowania szkodników i tłumaczy, dlaczego jeden drzewostan rośnie zdrowo, a drugi zamiera. Nauczyciel akademicki nauk leśnych kształci przyszłych leśników i specjalistów od drewna, a jednocześnie bada las – jego wzrost, choroby, glebę, odporność na suszę i zmiany klimatu. Wyniki tych badań trafiają do publikacji, ale też do nadleśnictw, które pytają, co sadzić i jak chronić drzewostany. To zawód dla ludzi, którzy lubią naukę i nie boją się błota na butach.