Żaden człowiek nie jest w stanie pogodzić się z faktem niepełnosprawności swojego dziecka. Nam udało się tak Magdę poprowadzić, że choć nie mówi i nie chodzi, to zdała maturę. Nikt w środowisku lekarskim nie dawał na to żadnej szansy. Ale to przede wszystkim zasługa mojej żony, która zrezygnowała z pracy jako farmaceutka, ograniczyła życie towarzyskie i zajęła się Magdą. Nie wstydzę się przyznać, że ja nie miałbym na to tyle sił. Natomiast sfera życia uczuciowego naszej córki jest już poza nami. Bo możesz zorganizować rehabilitację, zorganizować dzień, wiedzieć, kiedy jest czas na jedzenie, a kiedy na spacer... Ale uczuć nie jesteś w stanie zorganizować. I jak widzisz problemy, to jest ci na swój sposób trudno. No bo zawsze pojawić się może sytuacja związana z bezsilnością.
Autor: Zbigniew Izdebski