
Kurtka, która wisi w sklepie, zaczęła się od szkicu, kawałka tkaniny przypiętego do tablicy z inspiracjami i kilku nieudanych prototypów. Zanim trafiła na wieszak, ktoś musiał wymyślić jej krój, dobrać materiał, zamki i nici, sprawdzić, jak leży na różnych sylwetkach, i dopilnować, żeby szwalnia mogła ją uszyć w setkach egzemplarzy. Projektant mody łączy wyobraźnię z wiedzą o tkaninach, konstrukcji odzieży i rynku. Pokazy i sesje zdjęciowe to tylko wierzchołek góry lodowej – większość pracy dzieje się w pracowni.

Kiedy w kinie wierzysz, że bohater naprawdę mieszka w ciasnym mieszkaniu z odrapanymi drzwiami, a w teatrze scena w kilka sekund zmienia się z pałacu w las – to zasługa scenografa. To on projektuje przestrzeń, w której rozgrywa się historia: wybiera epokę i kolory, rysuje szkice, buduje makiety, przygotowuje dokumentację dla stolarzy i malarzy, a potem pilnuje, by dekoracje powstały na czas i w budżecie. Łączy wrażliwość malarza z pragmatyzmem inżyniera. Każdy przedmiot w kadrze czy na scenie ma u niego swój powód i coś mówi o postaciach.