
Wyobrażenie malarza jest często romantyczne: natchnienie, sztaluga przy oknie, obraz powstały w jedną noc. Rzeczywistość jest bardziej rzemieślnicza i znacznie bardziej cierpliwa. Artysta malarz przygotowuje podobrazia, robi szkice i studia kolorystyczne, czeka, aż wyschną kolejne warstwy farby, a często przemalowuje obraz kilka razy. Do tego dochodzi praca, której nie widać na wystawie: dokumentowanie prac, kontakty z galeriami, wnioski o stypendia, zlecenia na murale czy portrety. To zawód dla ludzi, którzy potrafią długo i samodzielnie pracować nad własną wizją.

Kiedy w kinie wierzysz, że bohater naprawdę mieszka w ciasnym mieszkaniu z odrapanymi drzwiami, a w teatrze scena w kilka sekund zmienia się z pałacu w las – to zasługa scenografa. To on projektuje przestrzeń, w której rozgrywa się historia: wybiera epokę i kolory, rysuje szkice, buduje makiety, przygotowuje dokumentację dla stolarzy i malarzy, a potem pilnuje, by dekoracje powstały na czas i w budżecie. Łączy wrażliwość malarza z pragmatyzmem inżyniera. Każdy przedmiot w kadrze czy na scenie ma u niego swój powód i coś mówi o postaciach.