
Dla kilkudziesięciu, a czasem kilkuset osób dom pomocy społecznej jest po prostu domem — miejscem, w którym mieszkają latami, często do końca życia. Ktoś musi zadbać, by było w nim bezpiecznie, czysto i ciepło, by personel nie był przemęczony, budżet się domykał, a mieszkańcy zachowali godność i prywatność. Kierownik domu pomocy społecznej łączy dwie role: menedżera, który odpowiada za ludzi, pieniądze i budynek, oraz gospodarza, który zna swoich mieszkańców i ich rodziny. To praca z dużą odpowiedzialnością i dużym poczuciem sensu.

Dom spokojnej starości kojarzy się z ciszą, ale dla jego kierownika to miejsce, w którym każdego dnia trzeba pogodzić dziesiątki spraw naraz: grafik opiekunek, dietę mieszkanki z cukrzycą, zapowiedzianą kontrolę, rozmowę z synem zaniepokojonym stanem ojca i budżet, który musi się domknąć. To praca menedżera, ale w miejscu, które dla kilkudziesięciu osób jest po prostu domem — często ostatnim. Kierownik odpowiada za to, by opieka była bezpieczna i godna, zespół miał dobre warunki pracy, a placówka działała zgodnie z przepisami i nie traciła pieniędzy.