
Wywiad z gwiazdą, reportaż z drugiego końca świata, nazwisko pod tekstem, który komentują wszyscy — tak zwykle wyobrażamy sobie dziennikarstwo. Codzienność to częściej telefon do urzędu, który nie chce odpowiedzieć, kilka godzin sprawdzania jednej informacji i tekst skracany o połowę na kwadrans przed publikacją. Dziennikarz zbiera fakty, weryfikuje je i opowiada tak, żeby odbiorca zrozumiał, co się stało i dlaczego to ważne. Pracuje dla prasy, radia, telewizji i serwisów internetowych, coraz częściej we wszystkich tych formach naraz.

Na zdjęciu z gazety widzimy jedno ujęcie. Nie widzimy godzin czekania w deszczu, przepychania się z innymi fotografami, sprawdzania, kto stoi na zdjęciu, ani wysyłania plików z samochodu, zanim wydarzenie się skończy. Fotoreporter nie robi po prostu ładnych zdjęć – opowiada obrazem, co się wydarzyło, szybko, uczciwie i tak, żeby zdjęcie broniło się bez długiego podpisu. To zawód dla ludzi, którzy łączą wrażliwość fotografa z refleksem dziennikarza i nie boją się być tam, gdzie właśnie dzieje się coś ważnego.

Rano powódź na południu kraju, po południu rozprawa w sądzie, wieczorem rozmowa z kobietą, która przez trzydzieści lat prowadziła jedyny sklep we wsi. Reporter idzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego albo ciekawego, i wraca z historią, którą potem opowiada słuchaczom, widzom lub czytelnikom. Zbiera fakty, rozmawia z ludźmi, sprawdza informacje i układa z nich materiał – nagranie radiowe, film, tekst w gazecie albo w internecie. To zawód dla ciekawskich, odważnych i uczciwych, którzy umieją słuchać i pisać.