
Kultura bakterii, która w laboratorium rośnie w kolbie wielkości dłoni, w zakładzie musi wypełnić zbiornik większy od pokoju – i wciąż zachowywać się tak samo. Jak to zrobić? Tym zajmuje się bioinżynier. Łączy wiedzę o żywych komórkach z inżynierią procesową: projektuje i nadzoruje procesy, w których drobnoustroje, enzymy czy hodowle komórek wytwarzają leki, enzymy do proszków, biopaliwa albo oczyszczają ścieki. To zawód dla kogoś, kto lubi biologię, ale chce, by z jego pracy powstawał konkretny produkt.

Insulina produkowana przez bakterie, szczepionka opracowana w rekordowo krótkim czasie, odmiana rośliny odporna na suszę, test, który z kropli krwi wykrywa wirusa – za każdym z tych osiągnięć stoją biotechnolodzy. Ich praca polega na wykorzystaniu żywych organizmów i ich składników – komórek, enzymów, DNA – do wytwarzania rzeczy, których potrzebują ludzie. Biotechnolog bywa badaczem przy stole laboratoryjnym, technologiem w zakładzie produkcyjnym albo specjalistą od jakości. Łączy go jedno: rozumie życie na poziomie cząsteczek i umie zaprząc je do pracy.

Chemik w laboratorium otrzymuje nowy związek w kolbie. Ale co dalej, gdy tego samego związku potrzeba dwadzieścia ton dziennie? Mieszanie w wielkim zbiorniku nie działa jak w kolbie, ciepło nie chce uciekać, a filtr zatyka się po godzinie. Tu zaczyna się praca inżyniera inżynierii chemicznej. Liczy przepływy ciepła i masy, dobiera aparaty — reaktory, kolumny destylacyjne, wymienniki, suszarki — i projektuje procesy tak, by działały w skali przemysłowej: wydajnie, bezpiecznie i z jak najmniejszą ilością odpadów.

Reakcja, która w kolbie na szkolnej pracowni zajmuje kwadrans, w zakładzie przemysłowym przebiega w reaktorze wielkości pokoju, a jej produkt trafia potem do nawozów, leków, farb albo tworzyw sztucznych. Przeniesienie chemii z laboratorium do takiej skali to zupełnie inne wyzwanie: trzeba zapanować nad ciepłem, ciśnieniem, czystością produktu, kosztami i bezpieczeństwem ludzi. Inżynier technologii chemicznej nadzoruje procesy produkcyjne, rozwiązuje awarie i problemy jakościowe, ulepsza istniejące technologie i pomaga projektować nowe instalacje.

W jednej łyżeczce ziemi żyje więcej mikroorganizmów, niż jest ludzi na całej planecie. Większość z nich jest dla nas obojętna albo pożyteczna – robi jogurt, rozkłada odpady, wytwarza leki – ale niektóre wywołują groźne zakażenia. Mikrobiolog zna ten świat z bliska: hoduje bakterie, grzyby i wirusy, rozpoznaje je, sprawdza, na jakie antybiotyki są wrażliwe i jak zachowują się w żywności, wodzie czy glebie. Pracuje w szpitalnym laboratorium, w zakładzie spożywczym, w firmie biotechnologicznej albo na uczelni. Najczęściej w fartuchu, w rękawiczkach i z ogromną cierpliwością.