
Akt nadania ziemi sprzed kilku stuleci, księga meldunkowa, której szuka ktoś odtwarzający dzieje rodziny, plany kamienicy potrzebne konserwatorowi – wszystko to musi dać się odnaleźć. Archiwista nie jest strażnikiem zakurzonych półek, tylko specjalistą od pamięci instytucji i całego społeczeństwa. Przejmuje dokumenty, ocenia, co ma trwałą wartość, porządkuje je według zasad archiwistyki, opisuje w inwentarzach i bazach danych, a potem pomaga badaczom, urzędom i zwykłym ludziom znaleźć to, czego szukają.

Archiwum kojarzy się z zakurzonymi teczkami w piwnicy i ciszą, w której nic się nie dzieje. Tymczasem archiwista zakładowy jest strażnikiem pamięci urzędu, szpitala czy firmy: decyduje, które dokumenty trzeba przechowywać przez dziesięciolecia, a które po określonym czasie można zgodnie z przepisami zniszczyć. Pilnuje, by akta trafiały do archiwum uporządkowane, by dało się je odnaleźć w kilka minut i by nikt niepowołany do nich nie zajrzał. Coraz częściej zajmuje się też dokumentacją elektroniczną, a nie tylko papierem.